piątek, 15 grudnia 2017

Gorce z dzieckiem- Stare Wierchy

Podczas naszej ostatniej gorczańskiej wyprawy, do schroniska na Maciejowej, przyszła nam do głowy pewna myśl: "A może by tak wybrać się na Stare Wierchy i spędzić weekend w tamtejszym schronisku?". Od pomysłu szybko przeszliśmy do realizacji, ustaliliśmy termin, zrobiliśmy rezerwację i wybraliśmy szlak. Nasza wyprawa zbiegła się w czasie z ostatnim weekendem przed Andrzejkami, więc była to dobra okazja by zapoznać córę z andrzejkowymi wróżbami i zabawami, a towarzystwa dotrzymywała nam niezawodna drużyna Ścieżki Kowali, więc weekend upłynął nam na wesoło.


Jasionów (żółty szlak)- Schronisko PTTK na Starych Wierchach- Schronisko PTTK na Starych Wierchach (szlak czerwony)- Pod Wierchową (szlak zielony)- Jasionów

Na Starych Wierchach po raz pierwszy byliśmy kilka lat temu. Wyprawę tę już zawsze będziemy wspominać z sentymentem, gdyż była to pierwsza górska trasa, którą nasza wówczas 3-letnia córka, w całości pokonała o własnych siłach (nie licząc wjazdu kolejką na Polanę Tobołów). Od tamtej pory po górach wędruje samodzielnie i zdobywa coraz to wyższe wzniesienia, a my wciąż nie możemy wyjść z podziwu ile energii drzemie w dziecięcych nóżkach ;-)


Do schroniska na Starych Wierchach prowadzi kilka szlaków. Do wyboru mamy szlak:
* zielony, rozpoczynający się w Koninkach, przez Tobołów i Obidowiec
* czerwony, z Turbacza, przez Obidowiec i Groniki
* czerwony, z Rabki Zdrój, przez Maciejową 
* żółty, z Rabki-Zaryte, przez Olszówkę, Jasionów

My zdecydowaliśmy się na szlak żółty, przy czym swoją wyprawę rozpoczęliśmy dopiero w Jasionowie, a drogę powrotną pokonaliśmy idąc za szlakiem czerwonym, który prowadzi w stronę schroniska na Maciejowej, a potem zielonym zeszliśmy do Jasionowa.



Pierwszego dnia mieliśmy iście jesienną pogodę. Jak to w Gorcach bywa, na szlaku w wielu miejscach zalegało błoto, ale taki urok tego pasma górskiego. Nie spiesząc się podążaliśmy przed siebie. Wędrówka nie była uciążliwa, było kilka bardziej stromych podejść, ale nie przysporzyły one nam większych trudności. Nasza trasa biegła głównie przez las, więc nie należała ona do szczególnie widokowych, choć było kilka bardzo przyjemnych miejsc, na widok których nogi same się zatrzymywały. 




Im bliżej mieliśmy do schroniska na Starych Wierchach, tym bardziej krajobraz się zmieniał. W wyższych partiach Gorców zima przeplatała się z jesienią, co oczywiście wykorzystaliśmy i doszło do małej bitwy na śnieżki.


Gdy dotarliśmy na miejsce naszym oczom ukazała się przepiękna panorama Tatr, nim jednak zabraliśmy się za jej podziwianie, najpierw ulokowaliśmy się w naszym pokoju. No i niestety okazało się to błędem, bo nad Tatry naszły gęste chmury i z bajecznego widoku zostało niewiele. 

Widok na Tatry spod schroniska na Starych Wierchach
Sobotni wieczór spędziliśmy w schronisku w andrzejkowych klimatach. Było wróżenie z obrączki, rzucanie skórek od jabłek, próba zjedzenia jabłka bez użycia rąk, a także losowanie imienia przyszłego małżonka oraz wyścig bucików. Trzeba przyznać, że dziewczynki miały niezłą zabawę i każda z nich zna imię swojego przyszłego męża ;-)

Pierwszego dnia jesień



A w niedzielny poranek czekała na nas mała niespodzianka, wszędzie dookoła zrobiło się biało i wciąż sypał śnieg. Po jesiennych widokach nie zostało ani śladu. Aż trudno było w to uwierzyć. Na szczęście byliśmy odpowiednio przygotowani na zmianę pogody i cieszyliśmy się, że w takich pięknych okolicznościach będziemy pokonywać drogę powrotną.

A drugiego dnia zima na całego




Błotnisty szlak miejscami schował się pod warstwą świeżego puchu, więc trzeba było uważać na nagle pojawiające się kałuże. Mimo tego droga do Jasionowa upłynęła nam bardzo przyjemnie, w końcu to była nasza pierwsza, w tym sezonie, zimowa wędrówka.  





Gorce po raz kolejny udowodniły nam, że są bardzo wdzięcznym pasmem górskim. Uwielbiamy tutaj wracać i powtórzymy to jeszcze nie raz. Sezon zimowych wędrówek możemy uznać za otwarty i mamy nadzieję, że szybko uda nam się to powtórzyć. 

Cenne wskazówki:
* żółty szlak z Jasionowa do schroniska na Starych Wierchach nie jest trudny, ani wymagający, czas przejścia to około 2 godziny. Po drodze kilka bardziej stromych podejść.
* nocleg w schronisku na Starych Wierchach można zarezerwować tutaj, bądź pod numerem tel. 888-915-846, przy czym w schronisku jest problem z zasięgiem, więc trzeba dzwonić do skutku
* Schronisko na Starych Wierchach znajduje się na Głównym Szlaku Beskidzkim, który można kontynuować aż do Turbacza

środa, 13 grudnia 2017

Tatry z dzieckiem- Morskie Oko w zimowej odsłonie

Drogę do Morskiego Oka zna chyba każdy kto choć raz był w Tatrach. Przez większą część roku przeżywa ona turystyczne oblężenie i nie ma co się dziwić, bo jest naprawdę malownicza. Poza tym to jedno z najpiękniejszych tatrzańskich jezior jest w zasięgu ręki nawet najmłodszych milusińskich, którzy mogą tutaj dotrzeć na pokładzie wózka, więc dlaczego by z tego nie skorzystać? My sami trasę tę pokonywaliśmy już parokrotnie, nigdy jednak zimą, więc gdy nadarzyła się odpowiednia ku temu okazja, postanowiliśmy przejść ten szlak jeszcze raz i nie będzie w tym ani trochę przesady jeśli powiem, że padliśmy z zachwytu. 

Polana Włosienica
W związku z tym, że nocowaliśmy w schronisku w Dolinie Roztoki naszą trasę podzieliliśmy na dwa odcinki. Pierwszego dnia pokonaliśmy ten biegnący pomiędzy Palenicą Białczańską, a schroniskiem, a dopiero drugiego dnia udaliśmy się do Morskiego Oka. Ze względu na pogodę było to bardzo dobre posunięcie, gdyż przez całą sobotę padał śnieg i widoczność była mocno ograniczona, a niedziela zapowiadała się bardzo słonecznie. 

Schronisko w Dolinie Roztoki
W schronisku w Dolinie Roztoki po raz pierwszy byliśmy w grudniu w zeszłym roku, w ramach krótkiej wycieczki, tuż przed wigilijną kolacją. Od razu bardzo przypadło nam ono do gustu i podtrzymujemy nasze pierwsze, dobre wrażenie. Schronisko jest przytulne i czyste, suszarnia w rewelacyjny sposób spełnia swoje zadanie, a oferowane posiłki są urozmaicone i bardzo smaczne. Otoczenie schroniska, mimo że pozbawione spektakularnych widoków, również jest bardzo przyjemne, zwłaszcza w zimowej szacie, co oczywiście sprzyja nie tylko lepieniu bałwanów, ale również bitwom na śnieżki.


Szlak wiodący do schroniska Roztoka


Niedziela, już od rana, zapowiadała się naprawdę wyjątkowo. Oświetlone przez słońce góry i drzewa napawały optymizmem. Wiedzieliśmy, że nasza wyprawa będzie bardzo udana, nie sądziliśmy tylko, że będzie aż tak bajecznie. Wędrówkę do Morskiego Oka można przyrównać do spaceru przez Narnię, tak przynajmniej stwierdziła nasza córa, a my jak najbardziej to potwierdzamy. 



Na szlaku do Moka nie mogliśmy liczyć na samotność, ale nie czuliśmy się też przytłoczeni. W takich okolicznościach wszystko widzi się przez różowe okulary. Przepiękne widoki towarzyszyły nam przez całą drogę, a my z minuty na minutę byliśmy coraz bardziej zachwyceni. 

Widoki w drodze do Morskiego Oka















Sanki bardzo przydatna rzecz ;-)



Mimo, że droga wcale krótka nie była, nim się obejrzeliśmy znaleźliśmy się już na Polanie Włosienica, skąd mogliśmy podziwiać przepiękną panoramę na Mięguszowieckie szczyty. 









Gdy dotarliśmy pod schronisko naszym oczom ukazała się pokryta śniegiem tafla Morskiego Oka, przez środek której biegła wydeptana przez turystów ścieżka. Nie zwlekając ani chwili zeszliśmy w kierunku jeziora. Spacer po zamarzniętym Morskim Oku jest naprawdę ekscytujący i cieszymy się, że mieliśmy okazję to zrobi, choć nie odchodziliśmy zbyt daleko od brzegu. 

Schronisko nad Morskim Okiem
Zamarznięta tafla Morskiego Oka
Spacer po zamarzniętym jeziorze

Nim udaliśmy się w drogę powrotną na Palenicę na chwilę zajrzeliśmy jeszcze do wnętrza schroniska, jednak duży tłok spowodował, że szybko je opuściliśmy. Poza tym, jak to w górach często bywa, pogoda diametralnie zaczęła się zmieniać, więc trzeba było wracać. Wiatr nabierał na sile wzbijając w powietrze drobiny śniegu, były momenty że ciężko było otworzyć oczy, ale na szczęście udało nam się uciec do auta, nim rozhulał się na maksa. 
Morskie Oko w zimowej odsłonie jest niesamowicie piękne, a prowadzący do niego szlak potrafi wprawić w osłupienie. Dla dzieci polecamy zabrać ze sobą sanki, a ta wycieczka stanie się niezapomnianą przygodą. 

Cenne wskazówki:
* wybierając się zimą w góry musimy się do tego odpowiednio przygotować. Przede wszystkim warto ubrać się ciepło, a do plecaka zapakować dodatkową parę skarpet, rękawic oraz polar. 
* zabierzmy ze sobą termos z gorącą herbatą oraz wysokokaloryczną przekąskę, która doda nam energii, zimą traci się jej znacznie więcej i znacznie szybciej.
* nim wyruszymy na szlak koniecznie sprawdźmy warunki pogodowe oraz zagrożenie lawinowe. Mamy 5 stopni zagrożenia lawinowego i warto wiedzieć co one oznaczają.
* spacer po zamarzniętym Morskim Oku to naprawdę niesamowite przeżycie, nim jednak wkroczymy na lód upewnijmy się, że pokrywa lodowa jest stabilna, jeśli na lodzie zauważmy pęknięcia, wodę, nie wchodźmy na niego, ryzyko w takiej sytuacji zupełnie nie ma sensu. Nawet przy stabilnej pokrywie lodowej nie oddalajmy się daleko od brzegu.
* wybierając się zimową porą do Morskiego Oka z dzieckiem warto ze sobą zabrać sanki.